Weekendowe remanenty biegowe LLKS Osowa Sień

Czworo wschowskich lekkoatletów, podopiecznych trenera Andrzeja Orłowskiego. udanie rywalizowało w sobotę i niedzielę 20-21.04.2013r w 4 różnych imprezach lekkoatletycznych na terenie kraju.

Piotr Drobnik uczestniczył w Warszawie w biegu na dystansie 10km podczas Orlen Warsaw Marathon. Piotrek debiutował w tak długim biegu i ten start musi uznać za udany. Uzyskał obiecujący wynik 32’41” i zajął z kolegami 6 miejsce drużynowo. Drobny miał okazję wystartować u boku wielu znanych osób nie tylko z życia sportowego, a rywalizacja z królową nart Justyną Kowalczyk pozostanie na pewno wielką pamiątką na całe życie. Rywalizację indywidualnie w tym biegu wygrał były zawodnik LLKS Osowa Sień, wychowanek trenera Orłowskiego – Radosław Kłeczek, pokonując plejadę biegaczy z Afryki.

(Na zdjęciu zawodnik z nr 14471 – Piotr Drobnik, a tuż obok z nr 20000 – Justyna Kowalczyk. Prawda, że piękny widok)

Z kolei Magda Frąckowiak rywalizowała w Poznaniu w Międzynarodowych Akademickich Mistrzostwach Wielkopolski w biegu na 5 km. Nasza biegaczka, po problemach zimowych, powraca do coraz wyższej dyspozycji, co zaowocowało 2 miejscem i srebrnym medalem. Sezon w tym roku długi i Magda na pewno dostarczy nam jeszcze powody do satysfakcji.

Podczas 11. Międzynarodowych Zawodów w Chodzie Sportowym w Zaniemyśl 8 miejsce w kategorii juniorek młodszych na dystansie 5km zanotowała Vanessa Dańczak. Był to debiut w nowej – starszej kategorii wiekowej a osiągnięty wynik jest na tyle dobry ze pozwolić powinien młodej zawodniczce na występ w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Lekkiej Atletyce w lipcu w Łodzi

Nasz etatowy „góral” Rafał Matuszczak uczestniczył w Limanowej woj. małopolskie, w Frikaj – Biegu Alpejskim (cały czas pod górkę) na dystansie 5,5km. Rafał przygotowujący się do debiutu na dystansie 10000m, podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski, za tydzień w Sosnowcu szukał mocnego przetarcia. I musiał rywalizować nie tylko w swojej kategorii wiekowej, ale również z seniorami. Rezultat napawa dużym optymizmem, gdyż „Świstak” zajął w klasyfikacji open znakomite 2 miejsce ustępując jedynie najlepszemu w historii polskich biegów górskich seniorowi Andrzejowi Długoszowi.(ao)

Podpatrzone okiem uczestnika

Za nami pierwsza edycja ORLEN Warsaw Marathon! 21 kwietnia o godzinie 9:30 w Warszawie wystartował maraton, a równo 10 minut później na trasę ruszyli zawodnicy, rywalizujący na dystansie 10km. Wielkie Narodowe Święto Biegania, przyciągnęło na trasy tłumy ludzi. Na starcie do obu biegów stanęło przeszło 15tys ludzi, 7tys na maratonie oraz 8tys na 10km. Bieg zgromadził miłośników biegania z całej Polski i nie tylko. W biegu pojawili się profesjonaliści, jak i amatorzy, nie zabrakło również gwiazd takich jak Justyna Kowalczyk, Adam Małysz, czy Adam Kszczot. Wspaniała atmosfera, tłumy zawodników i kibiców, słoneczna pogoda, wydawałoby się, że wielki sukces polskiej imprezy, niestety pojawiły się też wpadki organizatorów. Dużo kontrowersji, wśród zawodników, wzbudził start na 10km. Był on podzielony na szczególne strefy, w których znajdowali się uczestnicy, zależnie od tego, w jakim tempie planowali pokonać trasę, w skrócie, kto chciał biec szybko, stał bliżej linii startu. Do tego była wydzielona strefa VIP, dla profesjonalistów i gwiazd, do której mógł wejść każdy, przechodząc pod barierką. Służby po chwili przestały już to kontrolować i po starcie doszło to wielu przepychanek, zawodnicy, którzy mieli liczyć się w czołówce byli przyblokowani, zawodnikami, którzy przyszli pobiegać rekreacyjnie. W dodatku po chwili start zatrzymano, i wznowiono z linii, do której dobiegli zawodnicy, przez chwilę nikt nie wiedział, o co chodzi.

Pozostała organizacja biegu na 10km była już profesjonalna, na punkcie pomiaru czasu, czyli na 5km oraz na mecie, była dostępna woda oraz napój izotoniczny dla uczestników biegu. Start na 10km był niczym, w porównaniu do wpadek organizatorów z maratonu. Podczas biegu czołówki, zdarzało się, że przez drogę przechodzili piesi, śpiesząc się na autobus, niejednokrotnie doszłoby do kolizji z prowadzącym bieg i późniejszym triumfatorem, Etiopczykiem Sisay Iemma Kasaye. Słabe zabezpieczenie trasy, to element, który nie powinien się pojawić na tak wielkiej imprezie. Zabrakło zapewnienia zabezpieczenia transportu dla ewentualnych kontuzjowanych zawodników elity lub pacemakerów, kontuzjowanego Henryka Szosta i innych zawodników z czołówki, którzy przedwcześnie zakończyli bieg, zabierał samochód mediowy. Kolejny minus to trasa, która nie była oznaczona, jeżeli już się pojawiła tabliczka z informacją, na którym kilometrze znajdują się zawodnicy, była ona umiejscowiona przypadkowo, co często wprowadzało w błąd zawodników, którzy nie mogli wyrównać tempa biegu. Na słowa pochwały zasługuję miasteczko maratońskie oraz biura zawodów.

Organizacja na najwyższym poziomie, dostępne prysznice, punkty z woda oraz depozyt, gdzie można było zostawić sprzęt przed biegiem i bez problemu, szybko odebrać go, od razu po przebiegnięciu trasy. Wszyscy zawodnicy jednogłośnie stwierdzili, że impreza była udana. Warto zauważyć, że jak na pierwszą edycję tego biegu, pojawiło się wiele tysięcy chętnych do wzięcia udziału. Jeżeli w najbliższych latach organizatorzy dopilnują szczegółów, które im umknęły w tym roku, bieg może szybko stać się nie tylko Świętem Narodowym, ale i biegiem rozpoznawanym w całej Europie. (pd)

 
Przeczytaj poprzedni wpis:
Fogo Unia Leszno wygrywa!!!

W niedzielne popołudnie 21.04.2013r. na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie oficjalnie rozpoczęto sezon żużlowy. Miejscowa Fogo Unia Leszno podejmowała...

Zamknij