 Czar dawnych wspomnień
Pewnego razu spotkało się sześć koleżanek. Wszystkie z Brenna- Niwki: Natalia Śliwa (Kalitka), Maria Nędza (Rękoś), Irena Jazdon (Michalewicz), Iwona Rydlichowska (Furmańczak), Anna Firlej (Stanek) i Renata Janicka (Szwajkowska) i z inicjatywy Iwony postanowiły zorganizować spotkanie koleżeńskie z lat szkolnych.
I tak się stało. W majową sobotę dnia ósmego, do Brenna zjechało blisko 80 koleżanek i kolegów z lat, 1966 do 1970, którzy prawie 30 lat temu opuścili breńską „Alma Mater”. Także aż 10 nauczycieli zapragnęło spotkać się ze swoimi uczniami. Wszystko rozpoczęło się na miejscowym cmentarzu, gdzie na grobach zmarłych koleżanek i kolegów oraz nauczycieli, zapalono znicze pamięci a w kościele Św. Jadwigi w czasie Mszy Świętej polecano Bogu Ich dusze i modlono się o Boże błogosławieństwo dla uczestników spotkania.
Blisko jest z kościoła do szkoły, ale jakże innej niż kiedyś, bo rozbudowanej. Każdy szukał swojej klasy, swojego kata. Wszystko się zmieniło. Zniknął nawet zapach oliwionych podłóg. A kiedy dyrektor Zespołu Szkół im. Powstańców Wielkopolskich Dorota Wolniczak oprowadzała po nowej szkole, największy podziw wzbudziły długie, przestrzenne, trzy kondygnacyjne korytarze i obszerna sala gimnastyczna. Do takiej szkoły, to by się chodziło- mawiali dawni wychowankowie. Jeszcze tylko wspólna pamiątkowa fotografia na tle „starej poczciwej szkoły” i dalsza cześć spotkania odbyła się w sali Domu Kultury nad jeziorem.
Po powitaniu i słowie wstępnym Iwony, wszyscy rozsiedli się do „rocznikowych i klasowych stołów.
A gdy nauczyciele sprawdzali obecność- „dzieci” grzecznie, jak dawniej odpowiadały „jestem- obecny”.
Głośno było już przy obiedzie, bo nie wytrzymali ze wspomnieniami. Resztę zrobił Zespół Muzyczny „ARBI” Adama i Ryszarda Nowaków z Kaszczoru, który wnet zagrzał do koleżeńskich tańców. Może odezwały się wtedy, dawne uczniowskie uczucia? No i dobrze, że żony i mężowie zostali w domu.
A gdy towarzystwo na dobre się już rozbawiło, wtedy zmierzyli się w sprawnościowej zabawie „z Azorkiem”. I nie wyszło źle, bo przecież to jeszcze młodzi ludzie.
Słońce już się pokazało, gdy zaczęli się rozjeżdżać. Ale ostatni blisko 7- mej opuszczali salę. I zdałoby się jeszcze raz zaśpiewać- „... te nasze młode lata, popłyną szybko w dal ...”.
Kazimierz Wolniczak
|